poniedziałek, 3 listopada 2014

Panna White - Rozdział 10
Chcę poczuć twojego penisa w ustach [książka erotyczna]

- Zadamy wam jedno pytanie, odpowiedzcie proszę szczerze. Jeśli się mylimy, zapomnijmy o temacie - powiedziałem.
- Zabrzmiało strasznie - odpowiedział zdziwiony James.
- Nie, no nie musicie się bać, to nic strasznego - uspokoiłem rozmówców.
- Nurtuje nas pewna kwestia, pomyśleliśmy o tym oboje, czyli musi być w tym krzta prawdy - dodała Evelynn.
- Mówcie wreszcie, bo zaraz umrzemy na zawał i będziecie musieli pozbyć się naszych zwłok - zaśmiała się Tess.
- Mam wrażenie...
- Mamy Arthurze, oboje mamy.
- Mamy wrażenie, że od kilku spotkań nasza relacja zmieniła się, jest...
- Erotyczna - Evelynn wykrztusiła z siebie.

Byłem zadowolony, że mamy to za sobą, że powiedzieliśmy to co myślimy. Ta niepewność była fascynująca, ale i niezbyt komfortowa, trudna do przemilczenia. Moglibyśmy się spotykać dalej i nie poruszać tematu, ale ostatnio pokazaliśmy sobie intymne fragmenty naszych ciał, a tak nie robią znajomi. To weszło jakby na inny poziom. 

- Dobre macie wrażenie - odpowiedziała Tess.
- Liczyliśmy na to, że się zorientujecie, choć nie sądziliśmy, że minie tyle czasu. 
- Kilka tygodni temu, gdy mówiliśmy, że szukamy pewnej, uczciwej, rozsądnej i miłej pary do łóżkowych zabaw, mieliśmy na myśli ciebie Arthurze i ciebie Evelynn. Znamy się tyle lat, jednak nie byliśmy pewni waszej reakcji. Nadal nie jesteśmy. Może nas wyrzucicie z domu i zerwiecie znajomość. Przewidzieliśmy taką możliwość. Zdecydowaliśmy się spróbować, bo trudno byłoby ukrywać, że jesteśmy wami zafascynowani w sferze erotycznej. Chcielibyśmy, aby nasze spotkania, oprócz starej formy przyjacielskiej, rozmów o wszystkim i niczym, rozwinęły się o dodatkowy aspekt. 
- Łóżkowy? - retorycznie zapytała Evelynn.
- Tak - potwierdzili kiwając głowami. 

- Zaskoczyliście nas i nie zaskoczyliście. To znaczy wyczuwaliśmy, że jest coś na rzeczy, ale teraz wyjaśniliście kwestię, że tak powiem - z grubej rury. 
- Arthur ma na myśli, że musimy się z tym oswoić, przemyśleć.
- Idziemy na naradę do łazienki - powiedziała z uśmiechem Evelynn.
- Czyli nie jesteście na nas źli?
- Skądże... zaraz wracamy.

*  *  *

- Muszę się wysikać - stwierdziłem.
- Co on taki nabrzmiały?
- Rozmowa trochę mnie podnieciła. 
- Mnie też. Teraz, kiedy już wiem, na czym stoimy, możemy podjąć decyzję. 
- Mam ochotę to zrobić - stwierdziłem, choć nie wiedziałem co dokładnie myśli panna White.
- Ja też. Tak powoli, spokojnie, bez odważniejszych kroków. 
- Spróbować?
- To najlepsze słowo. Z chęcią spróbuję odnaleźć się w nowej sytuacji. 

To był tylko seks. Mechaniczne ocieranie o ciało innego człowieka. Zaspokojenie potrzeb. Orgazm. Wytrysk. Bez emocji. 
Emocje były między mną, a Evelynn. Seks z Morganami tego nie zmieni. Ot, przygoda. 
Gdy się nad tym zastanawiam, jaka jest różnica między pieszczotami we dwoje, a pieszczotami we czwórkę? Cipkę Evelynn może pieścić jej palec, mój palec, wibrator, moja męskość... albo podobny zestaw, tylko połączony z Jamesem. Może to zrobić Tess. 
Zważywszy, że bardzo ich lubimy, ale nie pociągają nas jako partnerzy, nie mamy ochoty tworzyć z nimi związku, dopóty możemy to z nimi robić.

* * *

- Mamy pomysł. Skoro jesteśmy parą, z którą macie ochotę przeżyć erotyczną przygodę, zabawimy się w grę: Małe erotyczne życzenie
To może być na zasadzie: chcę zobaczyć, chcę zrobić, pokaż mi... Każde z nas może mieć jedno życzenie związane z drugą osobą w tym pokoju. Zgadzacie się?
- Tak.
- Tak.
- Tak.
- Mnie też podobają się zasady i cieszę się, że wszyscy wyrazili zgodę. 
- Kto pierwszy? - zadała dość istotne pytanie moja kobieta.
- Zaczniemy od najstarszego i od naszego gościa, czyli od Jamesa.

*  *  *

- Ostatnim razem bardzo podobały mi się piersi Evelynn, w tej nowej spódnicy.
- Sukience James - zaśmiała się Tess - dół i góra to sukienka. Spódnice to ja mam dzisiaj, czyli tylko dół.
- Co za różnica? - odpowiedział rozbawiony James.
- Zasadnicza! - w tym samym momencie odpowiedziały dziewczyny.
- Już dobrze, dobrze, nie rozpraszajcie mnie, bo zapomnę co chciałem powiedzieć...
- Zamieniamy się w słuch.
- Podczas ostatniego spotkania nie mogłem oderwać oczu od piersi Evelynn w s-s-sukience. Bardzo ładnie się układały, takie dwie piękne i jędrne piłeczki. Chcę zobaczyć twój biust bez sukienki i biustonosza. Mam ochotę popatrzeć na twoje nagie piersi Evelynn. Bardzo lubię kobiece piersi.
- No to mamy pierwsze zadanie.

Evelynn stanęła przed nami w lekkim rozkroku. Przez chwilę nie wiedziała co zrobić. To realny świat, a nie pornos, w którym dziewczyna robi loda dostawcy pizzy. Moja połówka stała onieśmielona. Zrobiła głęboki wdech i zaczęła rozpinać guziki w koszuli. Robiła to coraz śmielej, wręcz nęciła i chciała pokazać co ma pod spodem. Bardzo podniecał mnie widok i myśl, że Evelynn robi to przed taką publicznością.
Gdy guziki były rozpięte, przez szczelinę zobaczyliśmy kawałek białego biustonosza, zarys piersi i płaski brzuszek. Panna White chwyciła krawędzie koszuli i rozchyliła, ukazując jeszcze więcej ciała.
Zsunęła prawe ramiączko, po chwili lewe. Skrzyżowała ręce na piersiach podtrzymując dłońmi miseczki.
- Pomóż mi z zapięciem Arthur.
Zrobiłem to o co prosiła mnie Evelynn. Droczyła się z nami. Ramiączka zsunięte, biustonosz odpięty, tylko te dłonie, które podtrzymywały bieliznę...
Odwróciła się plecami i rzuciła stanik za siebie, wprost na kanapę, na której siedzieliśmy. Był ciepły od jej ciała.
Ponownie się odwróciła i rozchyliła koszulę.
Naszym oczom ukazał się jędrny biust.
Dla mnie był to widok znany, jednak za każdym razem podniecający.
James i Tess zobaczyli jej piersi po raz pierwszy.

- Szkoda, że moje nie są już takie - stwierdziła Tess.
- Wszystkie mają swój urok, w końcu cycki to cycki, prawda Arthurze? - powiedział zadowolony James.
- Mhm - odpowiedziałem wgapiony w cycki mojej Evelynn.
- Tyle wam wystarczy. Teraz was na chwilę opuszczę i przywrócę do ładu mój strój.

Gdy Evelynn wychodziła z pokoju James zerkał na nią. Najwyraźniej przypadł mu do gustu jej pokaz. Miał rację, biust mojej partnerki jest młody, jędrny i sterczący, jednak piersi Tess na pewno mają swój urok. Nie ma znaczenia ile mają lat.

- Twoja kolej Tess - powiedziała Evelynn wchodząc do pokoju.
- Nie wiem czy powinnam, może zmienię życzenie...
- Mów jak na spowiedzi Tess - odparłem - pierwsza myśl jest najlepsza.
- W naszej zabawie istotne jest, by wypowiedzieć pierwszą myśl, jaka wpadła nam do głowy. Najwyraźniej czegoś lub kogoś bardzo pragniesz.
- No dobrze. W takim razie... Chcę poczuć twojego penisa w ustach Arthurze.
- Z grubej rury Tess - zaśmiał się jej mąż - I co ty na to? - zapytał patrząc na mnie.
- Zaskoczyłaś mnie. Ale słowo się rzekło. Odbiję sobie przy moim życzeniu.

Byłem podniecony od dobrych kilku minut. Słowa Tess sprawiły, że męskość nabrzmiała, wypełniła się krwią, pulsowała.
Usiadłem na sofie. Obok mnie siedział James i Evelynn. Przede mną klęczała Tess.
- Zaraz wszyscy zobaczą mojego sterczącego kutasa, jakie to dziwne i podniecające - pomyślałem.
Tess była bardzo delikatna, chyba nie chciała dzielić się zdobyczą z innymi.
Odpięła guzik spodni, opuściła suwak, zbliżyła usta do mojego krocza.
Dwoma palcami wskazującymi złapała krawędź bokserek i odchyliła.
Objęła ustami główkę.
Zrobiła to tak dyskretnie, że nawet Evelynn, która siedziała obok i widziała męskość setki razy, nie ujrzała go tym razem.
Obniżając bokserki wprowadzała członek coraz głębiej do buzi.
Czułem ślinę otaczającą skórę penisa. Ciepło ciała.
Język nie poruszał się jak podczas seksu oralnego. Po prostu dotykała nim wędzidełko.
Wzwód był bardzo mocny. Wypełniałem usta Tess bardzo ściśle.
Trzeba to przeżyć, żeby zrozumieć jakie emocje i podniecenie temu towarzyszą.
- Tylko nie wystrzel - pomyślałem - nie spuść się, bo trochę patowa sytuacja by wyszła.
Czułem się jak młodzian, któremu wystarczy kilka sekund pieszczot by osiągnął orgazm. Mimo, że zawsze mogę wstrzymywać wytrysk tak długo jak chcę, tym razem sytuacja była inna. Po raz pierwszy czterdziestoletnia kobieta trzymała w ustach moją męskość, na dodatek towarzyszyła nam publiczność.
Poczułem, że na ujściu cewki pojawił się gęsty przeźroczysty płyn. Nazwałbym go preejakujatem, ale to zupełnie aseksualna nazwa. Tess zlizała go. Poczuła w ustach mój słony smak. 
- Mmmm - zamruczała i powoli wysuwając go z ust podnosiła bokserki, aby go zakryć.
Zapięła guzik w moich spodniach i wstała.
- Zadanie wykonane - powiedziała z zadowoleniem - liczę na więcej Arturze.
O Święty Bożku Łóżkowych Igraszek, jak to liczy na więcej?! - pomyślałem - miałbym ci wytrysnąć w ustach?!
Evelynn dziwnie na mnie patrzyła. Nie dziwię się. Po raz pierwszy zobaczyła jak męskość jej mężczyzny znika w ustach innej. Jednak wszystko było ustalone i za zgodą wszystkich. Nie wyglądała jakby miała pretensje. Tak myślę, że gdyby James chciał wejść w cipkę Evelynn to tak by się stało, w końcu to nieszkodliwa zabawa.

- To kto teraz wypowiada życzenie? - zapytałem.

http://jaimojapielegniarka.blogspot.com/search/label/Panna%20White