poniedziałek, 20 października 2014

Panna White - Rozdział 8
Mój pierwszy raz... mój pierwszy seks z kobietą [książka erotyczna]

- Kurwa! - fuknąłem pod nosem.
- Spokojnie Grant, tutaj zawsze tak jest - próbowałaś mnie uspokoić.
- Stoimy tu już 4 minuty i pewnie będziemy stać kolejne pięć zanim skręcę.
- Mogli dać światła.
- Głupie skrzyżowanie.
- Jeśli się uspokoisz, to opowiem ci moją przygodę z Larą...
- Hmm...
- Ze szczegółami.
- Przekonałaś mnie - powiedziałem czując, że nerwowy nastój mnie opuszcza. 

*  *  *

- Siedem minut stać do lewoskrętu, makabra.
- No już cicho, niedługo będziemy w domu.
- To co z opowieścią?

- Wyobraź sobie klęczącą na łóżku kobietę. Długie włosy niemal dotykające pościeli, plecy wygięte w łuk, wypięta pupa. Stopy rozchylone. Widzisz jej dziurkę. Nigdy jej nie smakowałeś, nie zanurzałeś języka w jej wnętrzu. Ona cię kusi, chce byś ją dotknął. Czujesz to Grant?!
- Czuję. 
- Stanął ci?
- Tak.
- Świetnie - zadziornie pociągnęła Evelynn.

- Jest tam wydepilowana. Wilgoć błyszczy w delikatnym świetle. Jest mokra i gotowa...
Nic nie mówiłem, tylko słuchałem. 
- Rozepnę ci spodnie, trzeba go uwolnić. 

Poczułem, że lewą ręką odpinasz guzik i opuszczasz suwak. Wkładasz rękę w bokserki i go wyciągasz. 
- Teraz lepiej - powiedziała oblizując dolną wargę.
Głęboko westchnąłem.
- Teraz wyobraź sobie, że Lara siada na twoim twardym kutasie. Ocieka wilgocią, moczy twoje włosy intymne, zakleszcza jądra między pośladkami i fotelem na którym siedzisz. 
- O kurwa - zaśmiałem się podniecony wizją.
- Takich przekleństw mogę słuchać.
- Ale miałaś opowiedzieć o swojej przygodzie z Larą.
- Nie chcesz trójkąta?
- Chcę, ale nastroiłem się na wspomnienia mojej niegrzecznej dziewczynki. Chcę wiedzieć jak to zrobiłyście.

- Dotknęła krocze przez czarne majtki. Takie bezszwowe, żadna koronka czy inne seksowne kroje, nawet nie byłam na to gotowa. Rozpalała mnie przez kilka godzin spotkania, a ja cały czas odrzucałam myśl, że mogłabym to zrobić tu i teraz. 
- Jakie to uczucie?
- Takie, że chcesz, ale jak już jesteś blisko tego, to masz wątpliwości, czy faktycznie tego chcesz. 
- Rozumiem, myślę że wiem o czym mówisz.
- Z trójkątem może być tak samo. Możesz dopuszczać do siebie myśl, że chcesz tego, jednak gdy już będziesz w pokoju ze mną i Larą, może powstać bariera nie do pokonania. 

- Nie rozpraszaj się, bo widzę, że od nadmiernego myślenia zaczął ci opadać - szybko zmieniła temat. 
- I tak już dojeżdżamy do domu, więc trzeba zapiąć spodnie. 
- Nie chcesz pokazać penisa sąsiadkom?
- Sąsiadki mogą sobie popatrzeć, nie interesuje mnie to, gorzej, jeśli patrzyliby sąsiedzi.
- Jesteś głodny?
- Na litość boską, dopiero wyszliśmy z restauracji. 
- Gdzie się to w tobie mieści?
- Patrząc na penisa zadaję sobie to samo pytanie.

*  *  *

- Mów mi co robiła Lara, a ja będę podążał po twoim ciele tak jak robiła to ona...
Pomyślałem, że Evelynn przypomni sobie i poczuje erotyczną przygodę

- Leżałam tak jak przed tobą. Pocałowała mnie w usta.
- Tak jak ja teraz?
- Delikatniej.
- Teraz lepiej?
- Tak, jednak nadal czuję zarost. Lara miała delikatną skórę. 
- I co dalej?
- Zaczęła całować mnie niżej.
Całowałem szyję Evelynn. Podgryzałem, lizałem. Cały czas miałem na uwadze, by robić to delikatnie, zmysłowo, jak kobieta.
- Zejdź niżej Grant.
Duże męskie dłonie nie zastąpią kobiecych, jednak za wszelką cenę chciałem dotykać Evelynn podobnie, jak robiła to panna Crowe.
Pieściłem piersi opuszkami palców. Dwa guziczki sterczały. Były wrażliwe na dotyk.

- Włożyła mi środkowy palec - panna White przerwała milczenie - włóż mi środkowy palec, jestem mokra.
Była na tyle rozluźniona i mokra, że palec wszedł szybko i do końca.
- A teraz wsuwaj i wysuwaj, jednocześnie lekko obracając raz w lewo, raz w prawo.
- Więc to tak pieszczą się kobiety - przeszło mi przez myśl.

Evelynn wiła się i wzdychała.
- Myślisz o Larze? - zapytałem.
Nie chciałem wyrywać jej z błogiego stanu, ale bardzo mnie to ciekawiło.
- Tak, wyobrażam sobie, że to ona mnie pieści, masz coś przeciwko?
- Absolutnie nie, ma być ci dobrze. Poza tym to ja cię doprowadzam do ekstazy, nie ona.
- Wyobrażam sobie, że ona mnie pieści, a ty siedzisz na fotelu i nas obserwujesz.
- Robię coś więcej? - zapytałem nie przerywając penetracji.
- Pieścisz go.
- Jak?
- Bawisz się główką..., ach Grant, jak mi dobrze. Właśnie tak, tak rób.

Byłem nagi. Męskość sterczała a ja pieprzyłem palcem najpiękniejszą cipkę.
Cipkę mojej Evelynn.

- Pocałuj ją. Wyliż - niemal rozkazała.
- Jak pieściła cię Lara?
- Krótkimi ruchami języka drażniła wejście pochwy.
- Okrężnymi?
- Prostymi, od góry do dołu.

Sama słodycz. Soki mojej kobiety.
To zabrzmi perwersyjnie, ale mógłbym spijać jej wilgoć cały czas. Nawet jeśli kropelka ucieknie, spłynie po pupie, i tak ją zliżę.
- Jak ci smakowała cipka Lary?
- Jak... brzoskwinia.
Takiego porównania jeszcze nie słyszałem. Cipka jak brzoskwinia.
Czułem, że dochodzi. Zaciskała się i drżała.
Wypływało z niej więcej wilgoci.
Złapała mnie za głowę i docisnęła do krocza.
Z ledwością łapałem powietrze, jednak nie przestawałem lizać.
Krzyknęła. Napięła mięśnie.
Opadła na pościel.

Usta, policzki, nos, broda - prawie cała moja twarz skąpana była w kobiecych sokach.

- Teraz ja cię poliżę. Jak lizaka. Zrobię to jak Lara, inaczej niż zwykle.

http://jaimojapielegniarka.blogspot.com/search/label/Panna%20White