poniedziałek, 27 października 2014

Panna White - Rozdział 9
Pokaż mi swojego penisa, pokaż mi swoją cipkę [książka erotyczna]

Od czasu przełomowej rozmowy z Morganami nasze stosunki uległy polepszeniu, a tematy rozmów coraz śmielej wkraczały w świat erotyki. 

- Jak radzi sobie wasz syn poza gniazdem?
- Dobrze, bałam się, że sobie nie poradzi w dorosłym świecie - powiedziała Tess.
- Zawsze przewrażliwiona i przerażona, to młody mężczyzna, musi sobie poradzić, bo życie go zje na śniadanie - dodał James.

Przytaknąłem głową, ponieważ James miał rację. W życiu trzeba wejść w głęboką wodę, a jeszcze lepiej w nią skoczyć. Jeśli przeżyjesz - jesteś silniejszy, jeśli umrzesz - masz nauczkę na przyszłość, wyciągnij wnioski i ponownie skacz. 
- Przynajmniej macie chatę wolną - zaśmiała się Evelynn.
- Możecie psocić w łóżku i kuchni.
- I salonie - stwierdził zadowolony James. 
- Jak wasi kochankowie? Spotkaliście się ostatnio? - Evelynn często poruszała temat, wyraźnie zainteresowana.
- Nie, nie było spotkania, nie mogliśmy się zgrać czasowo. 
- Szkoda, liczyłem na opowieść.
- Musisz obejść się smakiem Arthurze. 
- To ja podkręcę klimat i powiem, że bawiliśmy się maszynką do golenia - rzekła wyraźnie podekscytowana Tess. 

Wiadomość podziałała na moje ciało w trybie ekspresowym. Serce pompowało krew w wiadome miejsce. Wyobrażałem sobie czterdziestoletnią cipkę Tess z różnymi fryzurami intymnymi. To przyjemne i dziwne uczucie. Jednak sama zaczęła o tym mówić i jeszcze ubrała tak frywolną bluzkę. 

- Ciekawe czy specjalnie ubrała koszulę z tak głębokim dekoltem? - dręczyła mnie myśl - i jeszcze odpięła kolejny guzik. Absolutnie nie przekroczyła granicy przyzwoitości, nie wyglądała jak pół-naga dziwka, nieudolnie kusząc swoimi walorami. Rozpięty guzik pozwolił pokazać coś więcej, czego nie widziałem nigdy, mimo że znamy się dekadę. Taka kropka nad i jej seksualności.
Jest atrakcyjną czterdziestoletnią kobietą, nie w moim typie i kategorii wiekowej, ale nie można jej odmówić seksapilu. Widok rąbka koronkowego biustonosza i kawałka piersi był przyjemnym widokiem. 
Zerkałem często. 
Tess musiała to zauważyć, bo odwdzięczała się uśmiechem. 
- Kurdę Tess, ty mnie kusisz?! - aż zawrzało w mojej głowie - czego ode mnie możesz chcieć?
Spojrzałem na nią i chciałem telepatycznie przekazać: nie dojdzie do niczego między nami, nie wiem czy chcesz mnie zaciągnąć do łóżka, czy tylko nadinterpretuję sygnały, ale nie możemy tego zrobić.
Tess patrzyła mi w oczy, po czym musnęła pierś dając mi do zrozumienia, że wysyłane przez nią sygnały są dobrze odczytywane.  

*  *  *

- Oni chyba chcą przeżyć z nami przygodę - powiedziałem Evelynn.
- Też to zauważyłeś?
- Widzę to od poprzedniego spotkania.
- Ja też, ale myślałam, że mi się wydaje. Skoro i ty to zauważyłeś...
- ...coś musi być na rzeczy - skwitowałem. 
- O dziwo, nie przeszkadza mi to.
- Ani mnie.
- Odbijemy piłeczkę? - podrzuciła pomysł.
- Czemu nie?

* * *

- Mówiłaś, że po tylu latach zdecydowałaś się na depilację...
- Mhm - potwierdziła Tess.
- I jak wrażenia?
- Super. Pozacinałam się, to nie takie łatwe jak golenie nóg, jednak ogólnie określam wrażenie na bardzo pozytywne. 
- A ty James?
- James tylko skrócił nożyczkami, nie wiem czy zdołam go przekonać do większego cięcia - powiedziała Tess.
- Może powoli, coraz więcej i więcej, jednak nie oczekujcie ode mnie, że od razu zgolę na zero.
- Ok, ok, nic na siłę. 
- Mogę ci pokazać, że takie mocno skrócone są fajne - zaśmiałem się, nie wiedząc jakie konsekwencje zrodzi mój pomysł.
- Nie gadaj, tylko pokazuj - prawie krzyknęła Tess.
- Oj, żartowałem, nie będę się publicznie obnażał.
- Słowo to słowo, pokazuj - stwierdziła Evelynn.
- I ty przeciwko mnie? - zaśmiałem się. 
- Trzeba być słownym. Powiedziałeś, że pokażesz, to pokazuj.
- Nalejcie mi więcej wina. 

Nasycony winem nabrałem odwagi. Trzeba być mężczyzną i nie bać się wyzwań. 
Odpiąłem guzik spodni.
Zsunąłem suwak.
Rozchyliłem tkaninę na boki.
- No dalej, dalej - popędzała Evelynn.

Wsunąłem kciuk w bokserki i lekko opuściłem.
Evelynn spojrzała i jeszcze lekko zsunęła.
- Teraz lepiej - powiedziała z zadowoleniem.
- Taki tygodniowy zarost - powiedziałem odważnie, czując się jak profesor odkrywający naukową ciekawostkę przed studentami.
- Naturalny kształt, niezbyt długie, takie jak moje - odezwała się Tess.
Fakt, takie były. 
Pokazałem im tylko kawałek podbrzusza, nie widać było nawet zarysu penisa. To byłaby przesada i pewnie nawet niezbyt smaczne w towarzystwie. 

- Pokaż swoje Tess, porównamy - powiedziałem, bo wcześniejsza sytuacja i wino, ośmieliły mnie. Właściwie to miałem ochotę zobaczyć intymną strefę Tess.

Zastanowiła się przez chwilę. 
- Wiesz, mój brzuch nie wygląda tak jak kiedyś, nie spodziewaj się widoku jak u twojej Evelynn. Kiedyś wyglądałam jak ona, ale kolejna dekada życia zmieniła moje ciało. 
- Wszyscy to wiemy. Masz dobrą duszę...
- Ale zaleciało patosem - wyrwał się James.
- Oj, teraz będziecie się śmiać, ale stwierdzam fakt. Jesteście fajnymi i dobrymi ludźmi, i macie ciała równie piękne, tylko nieco starsze od naszych. To nie powód do wstydu, albo tłumaczenia się. 

Tess odpięła suwak spódnicy. Nieco ją opuściła. 
Zobaczyliśmy koronkowe majtki, pasujące do stanika. 
Spod tkaniny odznaczał się ciemniejszy kształt. 
- Ja mam taki, wycięłam trójkąt - powiedziała i opuściła krawędź bielizny. 

Ciało miała zadbane. Jak na czterdziestolatkę bardzo apetyczne. Włoski przycięte równo, krótko, aż chciałoby się zobaczyć co jest niżej. Trójkąt w całej okazałości. 
Nabrałem cholernej ochoty na cipkę Tess. Gdybym się przyssał, to bym puścił dopiero po orgazmie. 
Co ciekawe, Evelynn patrzyła na jej odsłonięte krocze z podobną namiętnością. 

Czy myślisz o tym samym co ja, Evelynn?

http://jaimojapielegniarka.blogspot.com/search/label/Panna%20White