Morganowie wyszli.
Przez całą wizytę dało się wyczuć erotyczne napięcie, które na szczęście nie zostało rozładowane.
- Co myślisz o czworokącie Evelynn?
- Nie mówię nie. Po opowieści Jamesa i Tess jestem zaciekawiona...
- No właśnie, ja też nazwałbym to zaciekawieniem, niż chęcią przeżycia takiej przygody.
- Czyli na razie nie, ale wrócimy do tej rozmowy.
- Wyjęłaś mi to z ust.
- Widziałam wybrzuszenie w twoich spodniach, gdy Tess mówiła o swoim kroczu.
- Tobie też coś stanęło, gdy James mówił o męskości.
- Co mi stanęło?
- Sutki, nota bene fajna ta sukienka, ładnie układała się na piersiach, szczególnie, że nie miałaś biustonosza.
- Co masz teraz w spodniach?
- To co zwykle, kiełbaskę i dwa jajka.
- Kiełbaska sztywna czy zwiędła?
- Śpiąca... Można ją pobudzić. Może podczas kąpieli?
- Mooooooże.
- To co? Sprzątamy po obiedzie i idziemy się myć?
- Idziemy.
Panna White stała przodem do mnie, obejmowała w biodrach przyklejona do mojego torsu.
- Jak cudownie - powiedziała.
Ciepła woda z deszczownicy pieściła nasze ciała.
- Mogę tak stać przez godzinę, tak mi dobrze.
- Może być jeszcze lepiej.
Dłonie skierowałem na pośladki. Zacząłem od masażu, ugniatania, uciskania, muskania opuszkami.
- Rób tak - rozanielonym głosem powiedziała Evelynn - o właśnie tak.
Męskość podniosła się i napierała na jej uda.
Evelynn rozchyliła nogi, by penis mógł wyprostować się i naprężyć.
- Ktoś się obudził. Czuję go na cipce.
- Jesteś tak gładka - odpowiedziałem, wykonując kilka ruchów biodrami.
Napletek był już odkryty, czułem na nim wargi, ciepło mojej kobiety.