Dwudziesty pierwszy wiek. Włączasz komputer, tablet lub telefon i do dyspozycji masz miliardy erotycznych zdjęć, miliony filmów erotycznych i tysiące opowiadań erotycznych. Dostęp do erotyki w obecnych czasach sprowadza się do włączenia urządzenia, siedzenia na fotelu i zabawy cipką lub penisem. A ja chcę opowiedzieć wam jak to wyglądało w czasach naszej młodości i skupię się na latach dziewięćdziesiątych. Pewnie starsi czytelnicy... ale to zabrzmiało, nie? Starsi czytelnicy, staruchy, nie przekroczyliście czterdziestki, a ten mówi starsi czytelnicy. Tekst będzie najbardziej zrozumiały dla tej grupy wiekowej, ponieważ wszyscy to przeżyliśmy. Młodsi od nas dowiedzą się czegoś nowego.
Dla wszelkiej poprawności prawnej, politycznej i etycznej przyjmijmy, że młody Pacjent i młoda Pielęgniarka mieli już osiemnaście lat, bowiem dopiero w takim wieku można legalnie oglądać treści erotyczne. Ale życie bywa przewrotne. Fascynację erotyką, własnym ciałem rozpoczyna się o wiele wcześniej. Taka jest natura i tego nie pokonamy. Dlatego nieoficjalnie napiszę, że ja kojarzę rozmowy z rówieśnikami na te tematy już w okolicy 4-5 klasy podstawówki. Pierwsze świerszczyki wykradzione starszym braciom, pierwsze rozmowy o cyckach, no i hasło jednego z kolegów, po którym zapadła cisza a nasze gęby opadły do ziemi - a wiecie, że dziewczyny mają miesiączkę? Jeśli mają to gdzie ją noszą?
Felieton opowie o pornosach na kasetach wideo, zdjęciach erotycznych przenoszonych na dyskietkach, świerszczykach i zapałkach kupowanych w kioskach dla starszego brata. Nie było internetu, rodzice zabraniali, a my i tak zdobywaliśmy materiały erotyczne i edukacyjne. I nikt z nas nie zaszedł w ciążę jako nastolatek. Takie to były czasy... Jesteśmy dorośli, ale nadal się bawimy - tylko zabawki się zmieniły. Uwaga - tekst opowiada o erotyce, ale nie jest erotyczny i nie podnieca.