- Witaj, jestem Arthur, mąż Evelynn - powiedziałem z uśmiechem i podałem rękę nieznajomej.
- Dzień dobry - odpowiedziała Nieznajoma z wyraźnym zaskoczeniem.
Nie lubimy pokazywać swoich uczuć publicznie, dlatego na przywitanie, zamiast namiętnego pocałunku z języczkiem i dłoni na pupie, Evelynn musiała zadowolić się delikatnym pocałunkiem w wargi. Muśnięciem, dotykiem. Sytuacja miała miejsce w naszym domu, jednak obecność Nieznajomej, której imienia nigdy nie poznałem i znać nie chcę, nie pozwoliła mi na intymne przywitanie. Nie wiedziałem kim jest Nieznajoma, więc wkładanie języka w usta jej koleżanki i macanie tyłka byłoby niegrzeczne.
Było coś niecodziennego w ich wyglądzie i zachowaniu. Jakby coś się działo. Włosy nieco potargane, rumieńce na policzkach. Jest zima, więc można uznać to za normalne. Zapewne każdy miał taką sytuacją w życiu - wszystko wygląda ok, ale jakby coś nie grało. Przy czym moje wrażenie było bardzo pozytywne. Wiem co lubi Evelynn i prawdopodobnie się nie mylę, że...
- Nie przeszkadzam paniom, mam coś do zrobienia - powiedziałem i musnąłem usta mojej kobiety.
No tak. Mogły się ubrać, przywrócić ład w pokoju, szybko poprawić włosy i makijaż, zrobić kawę i usiąść przy stoliku, ale mężczyzny nie oszukają. Przy pocałunku poczułem zapach kobiety. Intymny zapach, którego nie znałem. Pobudzający, zachęcający do spróbowania, Można powiedzieć, że całując Evelynn całowałem Nieznajomą między nogami.
Brunetka o nienagannej figurze, długich włosach i przyjemnie pachnącej cipce. Około trzydziestki, choć po zmyciu makijażu pewnie odejmę ze trzy, czy cztery lata. To dość dużo informacji jak na kilka sekund spotkania.
- Cholera - zaśmiałem się stojąc przed toaletą z penisem w ręku - jak mam się wysikać?
Na erekcję nie musiałem długo czekać. Myśli wirowały w głowie i na dodatek cały czas czułem w nosie i na języku zapach i smak jej cipki.




